Za dużo gadamy

Zdecydowanie za dużo…

Jadę właśnie w autobusie. Wracam z zajęć. Za mną, rozmawiają ze sobą jakieś dwie starsze babki, które tak krzyczą, że nie sposób nie słyszeć treści tej rozmowy. Staram się skupić na książce, ale nie da rady. Słyszę, jak cały czas obgadują jakąś swoją znajomą. Każda z nich próbuje nieustannie udowodnić tej drugiej, że tamta źle robi, co powinna zrobić, albo co ona zrobiłaby na jej miejscu. Istna paranoja. Sorry, ale w pewnym momencie, mam ochotę poświęcić swoją książkę i rypnąć nią w łeb jednej z nich. Na szczęście wysiadają na najbliższym przystanku. Moje męki i innych pasażerów, którzy podobnie jak ja siedzą wkurwieni, wreszcie się kończą.

Idąc za tokiem rozumowania, które mówi, że z każdej sytuacji w życiu warto wyciągać wnioski, postanowiłem napisać ten tekst.

Zauważcie, większość z nas na wszystkim się doskonale zna, wszystko lepiej wiemy, zrobilibyśmy lepiej, dokładnie tak, jak opisane wyżej kobiety. Tylko jak przyjdzie co do czego, to siedzimy cicho gdzieś w kącie, jak ten skulony mokry kundel i chowamy głowę w piasek.


Jesteśmy nieodpowiedzialni w mówieniu

Nie mam co do tego wątpliwości, że czasami zdecydowanie za dużo kłapiemy. Komentujemy, oceniamy innych. Morda się nam nie zamyka. Pytanie zasadnicze – po co?

Przecież bardzo często, nic z tego gadania nie mamy. Więcej… Nie raz zdarza się, że przez swój niewyparzony jęzor tylko na tym tracimy. Bo powiemy za dużo, albo coś zupełnie niepotrzebnego, co nie miało prawa paść w danej rozmowie. Tym samym, psujemy nasze relacje z innymi ludźmi, tylko dlatego, że chcieliśmy wyrazić swoje zdanie. Bo przecież musimy udowodnić, że to my mamy rację, nie ktoś inny.

Podobnie sprawa wygląda z modlitwą. Przynajmniej w moim przypadku. Kiedyś, zebrałem się w sobie i przez chwilę zastanowiłem się, ile ja tak naprawdę gadam podczas modlitwy, a ile wsłuchuję się w głos Boga, który próbuje mi coś przekazać. Wyszło mi, że praktycznie to tylko ja nawijam, a na słuchanie wewnętrznego głosu, pochodzącego od Boga poświęcam tylko krótką chwilę. No bo przecież – ja mam potrzeby, problemy i to ja muszę się wygadać. Nawet nie daję Mu szansy, żeby mógł mi pomóc/doradzić.


W takim razie, gdzie leży przyczyna?

Możecie się ze mną zgadzać lub nie, ale uważam, że tak naprawdę to całe nasze nieskończone gadulstwo, wynika z naszej słabości i z braku jednej z najważniejszych cnót ludzkich, jaką jest pokora. Jak wiemy, przeciwieństwem pokory jest pycha. I to właśnie to cholerstwo, jest sprawcą całego zamieszania. Zobaczcie, jak nie potrafimy przyjąć zdania, opinii czy postępowania innych ludzi. Czasami nawet ciężko nam jest się nad tym zastanowić, a co dopiero uznać to za fakt w naszym życiu. Uważamy, że to my jesteśmy najważniejsi, i że wokół nas kręci się cały świat i wszystko dookoła. Widzimy tylko czubek własnego nosa, zadartego ze zbytniej pewności siebie, w sytuacjach, w których wypadałoby zachować milczenie. Nauczyliśmy się, że do wszystkiego powinniśmy mieć własne zdanie. Nie jest już nawet istotne to, czy się na danej dziedzinie znamy czy nie, czy jesteśmy w coś zaangażowani czy nie. Liczy się to, że musimy się wypowiedzieć.

Miejscem, które najlepiej to wszystko obrazuje jest dzisiaj oczywiście Internet. Każda storna z artykułem, newsem, wywiadem czy inną formą tekstu, posiada możliwość skomentowania. Nie przeczę, że jest to coś złego. Wręcz przeciwnie, uważam, że czasami wypada wyrazić swoje zdanie w niektórych kwestiach. Ale w kwestiach, które bezpośrednio nas dotyczą. Czytając często artykuły na stronach religijnych (np. Stacja7, Gość niedzielny, kanał YouTube Langusty etc.), spotykam się z komentarzami ludzi, którzy są ateistami, ale to oni właśnie mają tam najwięcej do powiedzenia. Tego, że duża część z tych komentarzy nie ma nic wspólnego z kulturalnym wypowiadaniem się, nie muszę dodawać. Podobnie jest na tysiącu innych portali z różnych dziedzin życia społecznego, religijnego itd. – Dlaczego mamy w sobie tą manie gadania o wszystkim, nawet o rzeczach i sprawach, na których się kompletnie nie znamy? Ponieważ mamy w sobie za dużo pychy.


Przerwa na reklamę: Podobają ci się moje teksty? Chcesz więcej? Udostępnij ten wpis i polajkuj mój fanpage. Dzięki temu dodasz mi mega dużo motywacji do dalszej pracy.


Wyciszanie się, to nauka pokory

Na koniec. Zachęcam was wszystkich, w tym oczywiście siebie samego. Spróbujmy zastanowić się nad tym, gdzie się wypowiadamy, albo bierzemy udział w dyskusjach i czy jest to w ogóle nasza dziedzina wiedzy. Zasadniczą sprawą jest również to, czy tylko chcemy wyrazić swoje zdanie, czy kogoś lub coś – np. jakąś ideę zrównać z ziemią, bo jesteśmy jej przeciwni. Jeżeli takie są nasze cele, to nie pchajmy się w to. Nic na tym nie zyskamy, a możemy tym kogoś skrzywdzić. Ludzie naprawdę biorą do siebie opinie innych, wypowiadane w życiu codziennym, czy w sieci. Choć bardzo często ukrywają to, przybierając maski twardzieli.

I wreszcie, spróbujmy się też wyciszyć. To jest to czego nam potrzeba – nauka pokory. Uczmy się jej, właśnie poprzez wewnętrzne wyciszenie, które będzie skutkowało naszymi rozważnymi słowami, wypowiadanymi na zewnątrz.

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię (Mt 5, 5)

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Za dużo gadamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s