„Chata” – książka, która pomoże wam spojrzeć na Boga z nieco innej perspektywy

W dzisiejszym tekście, chciałbym zachęcić was do przeczytania tej książki i powiedzieć dlaczego uważam, że warto. Ale nie streszczę wam jej fabuły, bo to by było bez sensu…

Czytam dużo książek, a przynajmniej staram się w miarę możliwości czasowych to robić. Spośród tysięcy pozycji, które są dostępne w księgarniach, zazwyczaj wybieram to, co jest na topie i co przypuszczalnie może trafić w moje osobiste gusta książkowe/czytelnicze? Zabrzmiało trochę nie po polskiemu, ale mam nadzieję, że czaicie o co mi chodzi.


Niewątpliwie taką pozycją jest książka autorstwa Williama P. Younga pt. „Chata”. Intrygująca od samego początku aż do jej końca. Wciągająca jak mało która, a co najważniejsze w tym wszystkim – dająca nadzieję!

Spokojnie. Nie będzie to recenzja, nie streszczę wam treści książki, bo nie taki jest mój zamysł. Choć uwierzcie mi, że korci mnie, żeby to zrobić, ale powstrzymam się. Chciałbym po prostu zachęcić was do sięgnięcia po tą pozycję i dlatego w trzech punktach opowiem wam dlaczego tak jest.

Posłuchajcie.


Po pierwsze:

Bo jest po prostu świetna!

Wiem, argument jak z bicza strzelił, cóż…

To jest ten rodzaj książki, po której przeczytaniu chcesz więcej. Gdy już przeczytasz ostatnią literę jej tekstu, jedyną rzeczą, o której marzysz jest wehikuł czasu, który przeniesie cię do momentu, kiedy zaczynałeś ją czytać. Serio. Działa dokładnie w taki sam sposób, jak dobry serial, którego ostatni odcinek ostatniego sezonu właśnie obejrzałeś. Znasz to – jakże kurewsko bolące i smutne zarazem uczucie, prawda? Taka jest właśnie Chata.

Pomimo faktu, że dziejące się tam wydarzenia (nie powiem jakie), na początku nie napawają optymizmem i są zwyczajnie straszne, to gdy dojdziesz do dalszych rozdziałów, zobaczysz o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Zrozumiesz bardzo wiele rzeczy, które chciałbyś poznać, i nie do końca wiesz jak one działają. Nie chcę tutaj już więcej pisać na ten temat, bo zaraz wybuchnę i opiszę fabułę, a tego przecież nie chcemy…


Przerwa na reklamę: Podobają ci się moje teksty? Chcesz więcej? Udostępnij ten wpis i polajkuj mój fanpage. Dzięki temu dodasz mi mega dużo motywacji do dalszej pracy.


Po drugie:

Bo 10 marca wychodzi film na jej podstawie

Tak. Dziesiątego marca tego roku w kinach pojawi się film o tym samym tytule. Pod reżyserią Stuarta Hazeldine. Odtwórcą głównej roli będzie Sam Worthington. Aktor znany już z takich tytułów jak m.in. Avatar, Terminator: Ocalenie, czy Starcie Tytanów.

W związku z tym, macie jeszcze trochę czasu na to, żeby książkę przeczytać. Na nic nie czekajcie, tylko zróbcie to.

Specjalnie nie wrzucam wam zwiastuna filmu, bo wiele on zdradza i przed przeczytaniem powieści, bez sensu będzie go oglądać, ponieważ zepsujecie sobie całą zabawę.

(…) Widzicie jaki jestem dla was dobry?


Po trzecie:

Bo daje nadzieję!

I to jest najważniejsze. Ta książka naprawdę daje nadzieję w istnienie Boga i w Jego przeogromną dobroć. Przedstawienie Go w tym dziele, jest nieco abstrakcyjne, ale zarazem całkiem nowe, a co za tym idzie fajne i ciekawe.

Dobra tyle, bo już dłużej nie wytrzymam…

Przeczytajcie książkę, napiszcie w komentarzach co o niej sądzicie, a 10 marca widzimy się w kinach całej Polski na premierze filmu. Już nie mogę się doczekać!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “„Chata” – książka, która pomoże wam spojrzeć na Boga z nieco innej perspektywy

  1. Bardzo się cieszę, że to napisałeś… bo właśnie siedziałam nad moim egzemplarzem tej książki i zastanawiałam się czy ją czytać czy nie. 🙂
    A na film czekam z wielką niecierpliwością… 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s